Sunday, July 18, 2010

Kobiety u Koterskiego-05

Babsztyl

„Mój Adaś widzi tylko okropnych sąsiadów, widzi tylko te psy, które szarżują na niego, a nie te, które się łaszą. Taka to jest postać”# – mówi Koterski o swoim bohaterze, który dostrzega jedynie irytującą stronę życia. Podobnie podchodzi do napotkanych na osiedlu kobiet, a konkretnie tych kobiet, które nie wydają mu się atrakcyjne, więc nie mogą stanowić materiału do fantazji erotycznych. Film pokazuje je, tak jak często matkę i żonę, w sposób przedmiotowy. Nie są to osoby, które mają swoje racje, swoje własne odrębne życie i w związku z tym ich zachowania przeszkadzające głównemu bohaterowi wydają się absolutnie irracjonalne i niemożliwe do usprawiedliwienia.

Kobiety-babsztyle pojawiają się oczywiście w mrówkowcu, bo dom rodzinny na przedmieściach jest miejscem konfliktów rodzinnych, ukrytej wrogości, ale chroni przed kontaktem z zewnętrznym światem pełnym wariatów spoza rodziny. Tymczasem Życie wewnętrzne zaczyna się od wrzasku kobiety, która chce wsiąść do windy i jako argumentu używa dziecka. Bohater złośliwie odjeżdża i, ponieważ wrzeszczący babsztyl nie jest w jego oczach człowiekiem, tylko uciążliwą częścią wyposażenia mrówkowca, nie przychodzi mu do głowy, że ta kobieta rzeczywiście może potrzebować pomocy i należy jej się szacunek. Michał redukuje ją do denerwującego wrzasku, bo nie jest ona podmiotem, który egzystuje obok niego, w tych samych warunkach i który również ma najprawdopodobniej powody do frustracji, tylko czystą zawadą. Problem jest o tyle poważny, że postrzegając w ten sposób wszystkich ludzi dookoła, Michał widzi w sąsiadkach jedną wielką plagę zatruwającą mu życie obok domowych trucicielek, jakimi są matka i żona.

Babsztyl 2

Poza tym w blokowisku można również spotkać kobiety, które zredukowane są do własnej głupoty i złośliwości. W Dniu Świra bohatera frustruje problem wszechobecnych psich odchodów i wpada w konflikt z sąsiadką, która „sra mu psem pod oknem”. Kobieta (Bożena Dykiel) nie widzi w tym nic dziwnego i rozpoczyna kłótnię z Miauczyńskim. Trudno jej przyznać rację (przynajmniej z punktu widzenia osoby mieszkającej w podobnych warunkach), ale mimo wszystko uderza postrzeganie jej tylko w świetle tej jednej rzeczy, którą robi źle. Adam nie wie przecież, co poza tym robi ta kobieta i w swoim osądzie nie bierze nawet pod uwagę możliwości, że sąsiadka ma również dobre cechy, za które mógłby ją polubić. Podobnie dzieje się w przypadku „spychacza” (Joanna Kurowska), czyli kobiety wypychającej Miauczyńskiego z ursynowskiego supermarketu, a konkretnie dotykającej ręką jego pleców. Nic dziwnego, że Adam jej nie zna i nie penetruje głębi jej charakteru ani motywacji, ale mimo wszystko jego reakcja jest przesadzona. Bohater widzi właśnie „spychacz, buldożer”, czyli jedną stronę, a raczej sposób zachowania się kobiety i dzięki zaetykietowaniu jej w taki sposób może jej bezgranicznie nienawidzić, co upraszcza jego wizję świata, ale jednocześnie utrudnia mu życie. Ze względu na tę bezgraniczną nienawiść, którą przenosi na sąsiadów w ogóle, Adam wykorzystuje pierwszą nadarzającą się okazję do zemsty i w kiosku „sprząta sprzed nosa” po raz pierwszy spotkanej kobiety jej ulubiony magazyn, który wcale go nie interesuje. Tutaj rozczarowana kobieta znowu jest tyko okazją do wyładowania się, a nie żywą, czującą osobą, która nie ma, co prawda, zbyt wygórowanych ambicji intelektualnych, ale przecież nikomu bezpośrednio nie szkodzi, czytając ilustrowane magazyny. Inteligentowi nawet nie przychodzi do głowy, że taka osoba mogłaby być towarzyszem jego niedoli, bo też musi mieszkać w tym samym miejscu, też najwyraźniej jej się nie powodzi, a taki magazyn mógłby jej przynieść odrobinę zadowolenia, namiastkę szczęścia – nie, dla Adama, to jest paskudna baba, wróg publiczny, zaliczony do rzeszy szkodników nadających się wyłącznie do wytępienia.

Babsztyl 3

Jednym słowem babsztyl jest konstrukcją psychiczną negatywnie myślącego bohatera. Można by nawet wprowadzić kolumnę w gazecie pod tytułem „Zrób sobie babsztyla”, tyle tylko, że sfrustrowani sami sobie z taką konstrukcją poradzą, a niesfrustrowani raczej nie byliby zainteresowani tworzeniem bytu niszczącego samego twórcę, bo po co? W każdym razie babsztyla na własny użytek można otrzymać, wybierając pojedyncze, negatywne doświadczenie z osobą w roli głównej, następnie wykreślając wszystkie jej cechy osobowe i budując wyobrażenie potwora poprzez koncentrację na tej jednej tylko znanej cesze czy zachowaniu nieznanego człowieka. Cecha powinna zostać należycie wyolbrzymiona, możliwie najnegatywniej zinterpretowana i uwaga!: w procesie produkcji nie wolno dopuścić do siebie żadnych myśli współczujących, ani prób zrozumienia, bo to cofnęłoby nas do poprzedniego etapu procesu produkcyjnego, czyli do osoby. W tym przypadku proces produkcyjny trzeba by było rozpocząć odnowa na innym surowcu. Dla wzmożenia autodestrukcyjnego wpływu naszego tworu poleca się objęcie „produkcją babsztyla” wszystkie napotkane kobiety, co jest tym łatwiejsze, że nie trzeba już nawet poznawać jednej ich cechy – wystarczy przenieść wizję babsztyla na wszystkie osoby w zasięgu wzroku. Depresja gwarantowana, w razie rozczarowania, zwrot pieniędzy.

Przykładem zepsutego procesu produkcyjnego babsztyla jest w Dniu świra spotkanie z policjantką (Anna Przybylska), „pod którą śpi” Adam. Przychodzi nie do niej, ale do jej stukania, wpada rozjuszony z awanturą na ustach, ale widząc jej płacz i dziecko, które nie wrzeszczy, nie pluje, tylko się do niego przytula, nie jest już w stanie postrzegać kobiety i jej córeczki wyłącznie jako denerwującego stukania piłką. Babsztyl wyprodukowany tego samego dnia rano podczas denerwująco hałaśliwego treningu, wzbogacony o cechy ludzkie, zmienia się w człowieka. Adam nie wie, jak zareagować, i wychodzi.

Babsztyl 4

Poza tym trzeba też przyznać, że babsztyl nie jest raczej produktem szowinizmu bohatera, bo ma liczne odpowiedniki męskie, które bez przerwy remontują, kłócą się w windzie (Życie wewnętrzne) albo słuchają głośno muzyki i głupio zagadują (Dzień Świra). Jednak, ze względu na temat pracy, męskie odpowiedniki babsztyla znajdują się poza polem naszego zainteresowania.

Warto się jeszcze odnieść do innego rodzaju babsztyla, czyli babsztyla zawodowego. Chodzi tutaj o kobiety, z którymi Miauczyński styka się z racji wykonywanej przez nie profesji. Ciekawe, że są to profesje związane głównie z dbaniem o ciało, a kobiety te śmiało można zakwalifikować do kategorii babsztyl, ponieważ wykonują swoje powinności z wyjątkową niekompetencją a nawet sadyzmem. W przeciwieństwie do wymienionych poprzednio rodzajów babsztyla nie mamy jednak do czynienia z redukcją cech, a może raczej należałoby mówić o redukcji naturalnej, wynikającej z pełnionej przez nie funkcji, tzn. Miauczyński odnosi się tylko do tego, jak wykonują swój zawód, więc nie wydaje się dziwne, że nie myśli o innych ich cechach. Takiej redukcji osób dokonujemy w zasadzie wszyscy, bo trudno się spodziewać, że ktoś pomyślałby ciepło o dentystce (Bożena Dykiel), która właśnie oznajmiła, że zostawi mu rozwiercone zęby bez dalszego leczenia i że spiłowała mu szczękę, bo jest jakaś nierówna (Nic Śmiesznego). W takiej sytuacji oceniamy człowieka po tym, jak wypełnia swoje obowiązki i rzadko kto zdobyłby się na refleksję: „to nic, że mnie boli, może ta pani jest dobrą żoną i matką”. Podobnie trudno usprawiedliwiać bezceremonialną panią doktor (Ewa Ziętek), która w Dniu Świra dokonuje badania intymnych części ciała Adama Miauczyńskiego oraz przeprowadza z pacjentem wywiad dotyczący oddawania moczu, a wszystko to robi na oczach wchodzącej pielęgniarki, pacjentki, wreszcie całej kolejki oczekującej na korytarzu. Obie kobiety – dentystka i lekarka – zwracają się do Adama bezosobowo albo w osobie trzeciej, mówią skrzekliwym głosem i ograniczają pacjenta do jego ciała, a ciało z kolei traktują jak przedmiot. Nic dziwnego, że babsztyle zawodowe przedstawiane są jak oprawcy: kamera patrzy na nie z dołu, podkreślając ich dominację, a one mówią i poruszają się bez płynności, nawet gwałtownie w momentach bezpośredniego kontaktu z ciałem Adama. Potęgują tym samym poczucie bohatera, że kobiety o niego nie dbają, rozczarowują go i są wrogami.

No comments:

Post a Comment