Sunday, July 18, 2010

Kobiety u Koterskiego-06

Zakończenie

Można wiele zarzucić matce, a później żonie oglądanym oczami Miauczyńskiego, ale mimo wszystko kontrast między domem po detronizacji kobiety i w czasie jej rządów mówi sam za siebie. Adam „więziony” przez którąś z kobiet, mimo niezliczonych pretensji, braków i niewygód mieszka w zadbanym domu albo mieszkaniu wypełnionym „domowym ciepełkiem”. Chodzi tu oczywiście o „ciepełko” czysto zewnętrzne, polegające na czekającym obiedzie, upranych skarpetkach i wyprasowanej koszuli, a nie na poczuciu bezpieczeństwa i akceptacji. Jednocześnie warto zauważyć, że Adam wyzwolony wcale nie zyskuje „ciepełka” realnego. W Dniu Świra mieszka sam, ale sam siebie nie akceptuje, a pustka, którą do tej pory mógł obciążyć matkę albo żonę, dopada go najokrutniej właśnie wtedy, kiedy sam kolejny wieczór gapi się w telewizor i pali wieczornego papierosa. Podobnie jest z alkoholizmem we Wszyscy jesteśmy Chrystusami – po odejściu od żony, a później od matki uzależnienie nie tylko się nie kończy, ale wręcz nasila. Możliwe jest pozbycie się osób, które wini się za własne problemy, ale pozbycie się tych problemów jest już znacznie trudniejsze. Jak zostało już zaznaczone we wstępie, wszelkie cechy kobiet są projekcją wnętrza głównego bohatera, mężczyzny. Pozbycie się jednej kobiety oznacza, że projekcja zostanie przeniesiona na kolejną kobietę i tak dalej… aż do momentu, w którym nie ma jej na kogo przenosić i bohater musi wreszcie zobaczyć siebie samego bez zasłonek i szukania winowajców.

Kobiety u Koterskiego-05

Babsztyl

„Mój Adaś widzi tylko okropnych sąsiadów, widzi tylko te psy, które szarżują na niego, a nie te, które się łaszą. Taka to jest postać”# – mówi Koterski o swoim bohaterze, który dostrzega jedynie irytującą stronę życia. Podobnie podchodzi do napotkanych na osiedlu kobiet, a konkretnie tych kobiet, które nie wydają mu się atrakcyjne, więc nie mogą stanowić materiału do fantazji erotycznych. Film pokazuje je, tak jak często matkę i żonę, w sposób przedmiotowy. Nie są to osoby, które mają swoje racje, swoje własne odrębne życie i w związku z tym ich zachowania przeszkadzające głównemu bohaterowi wydają się absolutnie irracjonalne i niemożliwe do usprawiedliwienia.

Kobiety-babsztyle pojawiają się oczywiście w mrówkowcu, bo dom rodzinny na przedmieściach jest miejscem konfliktów rodzinnych, ukrytej wrogości, ale chroni przed kontaktem z zewnętrznym światem pełnym wariatów spoza rodziny. Tymczasem Życie wewnętrzne zaczyna się od wrzasku kobiety, która chce wsiąść do windy i jako argumentu używa dziecka. Bohater złośliwie odjeżdża i, ponieważ wrzeszczący babsztyl nie jest w jego oczach człowiekiem, tylko uciążliwą częścią wyposażenia mrówkowca, nie przychodzi mu do głowy, że ta kobieta rzeczywiście może potrzebować pomocy i należy jej się szacunek. Michał redukuje ją do denerwującego wrzasku, bo nie jest ona podmiotem, który egzystuje obok niego, w tych samych warunkach i który również ma najprawdopodobniej powody do frustracji, tylko czystą zawadą. Problem jest o tyle poważny, że postrzegając w ten sposób wszystkich ludzi dookoła, Michał widzi w sąsiadkach jedną wielką plagę zatruwającą mu życie obok domowych trucicielek, jakimi są matka i żona.

Babsztyl 2

Poza tym w blokowisku można również spotkać kobiety, które zredukowane są do własnej głupoty i złośliwości. W Dniu Świra bohatera frustruje problem wszechobecnych psich odchodów i wpada w konflikt z sąsiadką, która „sra mu psem pod oknem”. Kobieta (Bożena Dykiel) nie widzi w tym nic dziwnego i rozpoczyna kłótnię z Miauczyńskim. Trudno jej przyznać rację (przynajmniej z punktu widzenia osoby mieszkającej w podobnych warunkach), ale mimo wszystko uderza postrzeganie jej tylko w świetle tej jednej rzeczy, którą robi źle. Adam nie wie przecież, co poza tym robi ta kobieta i w swoim osądzie nie bierze nawet pod uwagę możliwości, że sąsiadka ma również dobre cechy, za które mógłby ją polubić. Podobnie dzieje się w przypadku „spychacza” (Joanna Kurowska), czyli kobiety wypychającej Miauczyńskiego z ursynowskiego supermarketu, a konkretnie dotykającej ręką jego pleców. Nic dziwnego, że Adam jej nie zna i nie penetruje głębi jej charakteru ani motywacji, ale mimo wszystko jego reakcja jest przesadzona. Bohater widzi właśnie „spychacz, buldożer”, czyli jedną stronę, a raczej sposób zachowania się kobiety i dzięki zaetykietowaniu jej w taki sposób może jej bezgranicznie nienawidzić, co upraszcza jego wizję świata, ale jednocześnie utrudnia mu życie. Ze względu na tę bezgraniczną nienawiść, którą przenosi na sąsiadów w ogóle, Adam wykorzystuje pierwszą nadarzającą się okazję do zemsty i w kiosku „sprząta sprzed nosa” po raz pierwszy spotkanej kobiety jej ulubiony magazyn, który wcale go nie interesuje. Tutaj rozczarowana kobieta znowu jest tyko okazją do wyładowania się, a nie żywą, czującą osobą, która nie ma, co prawda, zbyt wygórowanych ambicji intelektualnych, ale przecież nikomu bezpośrednio nie szkodzi, czytając ilustrowane magazyny. Inteligentowi nawet nie przychodzi do głowy, że taka osoba mogłaby być towarzyszem jego niedoli, bo też musi mieszkać w tym samym miejscu, też najwyraźniej jej się nie powodzi, a taki magazyn mógłby jej przynieść odrobinę zadowolenia, namiastkę szczęścia – nie, dla Adama, to jest paskudna baba, wróg publiczny, zaliczony do rzeszy szkodników nadających się wyłącznie do wytępienia.

Babsztyl 3

Jednym słowem babsztyl jest konstrukcją psychiczną negatywnie myślącego bohatera. Można by nawet wprowadzić kolumnę w gazecie pod tytułem „Zrób sobie babsztyla”, tyle tylko, że sfrustrowani sami sobie z taką konstrukcją poradzą, a niesfrustrowani raczej nie byliby zainteresowani tworzeniem bytu niszczącego samego twórcę, bo po co? W każdym razie babsztyla na własny użytek można otrzymać, wybierając pojedyncze, negatywne doświadczenie z osobą w roli głównej, następnie wykreślając wszystkie jej cechy osobowe i budując wyobrażenie potwora poprzez koncentrację na tej jednej tylko znanej cesze czy zachowaniu nieznanego człowieka. Cecha powinna zostać należycie wyolbrzymiona, możliwie najnegatywniej zinterpretowana i uwaga!: w procesie produkcji nie wolno dopuścić do siebie żadnych myśli współczujących, ani prób zrozumienia, bo to cofnęłoby nas do poprzedniego etapu procesu produkcyjnego, czyli do osoby. W tym przypadku proces produkcyjny trzeba by było rozpocząć odnowa na innym surowcu. Dla wzmożenia autodestrukcyjnego wpływu naszego tworu poleca się objęcie „produkcją babsztyla” wszystkie napotkane kobiety, co jest tym łatwiejsze, że nie trzeba już nawet poznawać jednej ich cechy – wystarczy przenieść wizję babsztyla na wszystkie osoby w zasięgu wzroku. Depresja gwarantowana, w razie rozczarowania, zwrot pieniędzy.

Przykładem zepsutego procesu produkcyjnego babsztyla jest w Dniu świra spotkanie z policjantką (Anna Przybylska), „pod którą śpi” Adam. Przychodzi nie do niej, ale do jej stukania, wpada rozjuszony z awanturą na ustach, ale widząc jej płacz i dziecko, które nie wrzeszczy, nie pluje, tylko się do niego przytula, nie jest już w stanie postrzegać kobiety i jej córeczki wyłącznie jako denerwującego stukania piłką. Babsztyl wyprodukowany tego samego dnia rano podczas denerwująco hałaśliwego treningu, wzbogacony o cechy ludzkie, zmienia się w człowieka. Adam nie wie, jak zareagować, i wychodzi.

Babsztyl 4

Poza tym trzeba też przyznać, że babsztyl nie jest raczej produktem szowinizmu bohatera, bo ma liczne odpowiedniki męskie, które bez przerwy remontują, kłócą się w windzie (Życie wewnętrzne) albo słuchają głośno muzyki i głupio zagadują (Dzień Świra). Jednak, ze względu na temat pracy, męskie odpowiedniki babsztyla znajdują się poza polem naszego zainteresowania.

Warto się jeszcze odnieść do innego rodzaju babsztyla, czyli babsztyla zawodowego. Chodzi tutaj o kobiety, z którymi Miauczyński styka się z racji wykonywanej przez nie profesji. Ciekawe, że są to profesje związane głównie z dbaniem o ciało, a kobiety te śmiało można zakwalifikować do kategorii babsztyl, ponieważ wykonują swoje powinności z wyjątkową niekompetencją a nawet sadyzmem. W przeciwieństwie do wymienionych poprzednio rodzajów babsztyla nie mamy jednak do czynienia z redukcją cech, a może raczej należałoby mówić o redukcji naturalnej, wynikającej z pełnionej przez nie funkcji, tzn. Miauczyński odnosi się tylko do tego, jak wykonują swój zawód, więc nie wydaje się dziwne, że nie myśli o innych ich cechach. Takiej redukcji osób dokonujemy w zasadzie wszyscy, bo trudno się spodziewać, że ktoś pomyślałby ciepło o dentystce (Bożena Dykiel), która właśnie oznajmiła, że zostawi mu rozwiercone zęby bez dalszego leczenia i że spiłowała mu szczękę, bo jest jakaś nierówna (Nic Śmiesznego). W takiej sytuacji oceniamy człowieka po tym, jak wypełnia swoje obowiązki i rzadko kto zdobyłby się na refleksję: „to nic, że mnie boli, może ta pani jest dobrą żoną i matką”. Podobnie trudno usprawiedliwiać bezceremonialną panią doktor (Ewa Ziętek), która w Dniu Świra dokonuje badania intymnych części ciała Adama Miauczyńskiego oraz przeprowadza z pacjentem wywiad dotyczący oddawania moczu, a wszystko to robi na oczach wchodzącej pielęgniarki, pacjentki, wreszcie całej kolejki oczekującej na korytarzu. Obie kobiety – dentystka i lekarka – zwracają się do Adama bezosobowo albo w osobie trzeciej, mówią skrzekliwym głosem i ograniczają pacjenta do jego ciała, a ciało z kolei traktują jak przedmiot. Nic dziwnego, że babsztyle zawodowe przedstawiane są jak oprawcy: kamera patrzy na nie z dołu, podkreślając ich dominację, a one mówią i poruszają się bez płynności, nawet gwałtownie w momentach bezpośredniego kontaktu z ciałem Adama. Potęgują tym samym poczucie bohatera, że kobiety o niego nie dbają, rozczarowują go i są wrogami.

Kobiety u Koterskiego-04

Kobieta idealna

Jak każdy ideał jest one nieosiągalna. Nigdy nie występuje jako realna bohaterka, chyba że dla pokazania erozji swojego perfekcyjnego wizerunku (Ajlawju). Zostaje stworzona przez Adama dla kontrastu z kobietami rzeczywistymi i dla odnalezienia samego siebie. Beata Kosińska-Krippner trafnie zauważa, że „dla odnalezienia męskiej tożsamości, konieczne jest odnalezienie ideału kobiecości”#, dlatego zagubiony bohater ciągle wyobraża sobie wspaniałą kobietę, która odmieni jego życie. Ponieważ jednak sam ma problemy z tożsamością, ideał kobiety także mu się wymyka i jest niemożliwy nie tylko do spełnienia, odnalezienia i pokochania, ale nawet do dookreślenia.
Kobieta idealna 2

Kobiety idealne występują w wyobraźni bohatera w dwóch odmianach: pierwsza związana jest jedynie ze spełnieniem fantazji seksualnych, a druga ma być wymarzoną kobietą, z którą chciałby spędzić resztę życia.

Zacznę od pierwszego typu, bo jest on niezwykle prosty. Chodzi o kobiety, które wydają się Miauczyńskiemu atrakcyjne i w związku z tym przypisuje on im cechy, które chętnie widziałby w idealnej kochance. Nie ma tutaj mowy o żadnych głębszych cechach charakteru, chodzi po prostu o to, żeby kobieta go pożądała, prowokowała seksualnie i nie stwarzała żadnych problemów, czyli zawsze słodkim głosem mówiła „tak kochanie”. Tego typu ideały nieustannie pojawiają się w windzie mrówkowca zamieszkanego przez Michała Miauczyńskiego (Życie wewnętrzne). To „pojawianie się” polega na tym, że prawdziwa, rzeczywista kobieta wchodzi do windy, a Miauczyński w wyobraźni natychmiast układa historię z nią w roli głównej i pozwala później tej wyimaginowanej kobiecie pojawiać się w swoim życiu częściej już poza windą.

W Nic śmiesznego, kobiety te występują już jako realne postacie, ale nie przynoszą Miauczyńskiemu satysfakcji, bo szuka w nich partnerki, a znajduje jedynie seks i to na ogół nieudany. Kobiety te peszą go, a jeżeli już wydaje się, że nareszcie odnalazł kobietę życia, to natychmiast okazuje się, że kolega z pracy (Maciej Kozłowski) ubiegł Adasia w jej odkryciu, co natychmiast zniechęca Miauczyńskiego do kontynuowania znajomości. W ten sposób mężczyzna reżyseruje swoje życie z równie miernym powodzeniem, jak scenariusze filmowe. Chociaż ciągle przyświeca mu ideał miłości na całe życie i prawdziwej sztuki, w obu tych przypadkach kończy się na zwykłych historiach porno.
Kobieta idealna 3

Kobieta idealna, którą ma nadzieję spotkać Adam, ma na imię Małgorzata (w późniejszych filmach Koterskiego, gdzie mowa o pierwszej miłości, kobiecie rzeczywiście poznanej, ale z niewiadomych przyczyn porzuconej, imię jej brzmi Ewa). Małgorzata jest wyśnioną miłością życia, partnerką, posiada cechy idealnej kochanki, ale oczekiwania związane z nią są znacznie większe. Adam w Nic śmiesznego formułuje je tak: „I będziemy ze sobą rozmawiać, jakbyśmy się rozstali dopiero wczoraj, jakbyśmy się znali od wielu lat, i że ona mi powie, że musieliśmy się kochać od dawna, nawet się jeszcze nie znając, i że ona wyszła tego dnia z bukietem żółtych kwiatów właśnie po to, bym ją wreszcie odnalazł.” Adamowi (Cezary Pazura) chodzi zatem o pokrewieństwo dusz, o przeznaczenie ich sobie na długo przed spotkaniem, może nawet przed narodzeniem. Podobnie Adam (Marek Kondrat) z Dnia Świra oczekuje, że jego Ewa będzie rozumiała wszystko bez słów i, w przeciwieństwie do matki, od razu zidentyfikuje, że rana na czole pochodzi od uderzenia w skrzynkę pocztową, ponadto uzna to za rzecz całkiem naturalną i nie zacznie zadawać zbędnych pytań. Poza tym partnerstwo kobiety idealnej jest kwalifikowane, tzn. kobieta jest dobrym partnerem, o ile we wszystkim zgadza się z mężczyzną. Symbolem pozornego partnerstwa jest odrzucenie żółtego bukietu kwiatów przez Małgorzatę zaraz po tym, jak Adam poinformował ją, że bukiet mu się nie podoba. Kobieta ot tak, po prostu, bez najmniejszych zastrzeżeń rzuca bukiet, o którym Miauczyński wspominał wcześniej w marzeniach, dlatego że usłyszała słowo dezaprobaty. To, co Adam nazywa partnerstwem i pełnym zrozumieniem, w ogólnie stosowanym języku nazwano by najprawdopodobniej poddaństwem, ale związek idealny istnieje w marzeniach bohatera, a tam dobór określeń należy w końcu do niego.
Kobieta idealna 4

Niepokojąca jest poza tym intelektualna warstwa kobiety idealnej, bo chociaż ma ona bez słów rozumieć inteligenckiego bohatera, trudno dociec, w jaki sposób miałaby go rozumieć. Z pewnością nie dzięki rozumowi, bo niezauroczony kobietą widz z trudem szukałby w jej wypowiedziach i reakcjach błyskotliwości, która podobno miała ją odróżniać od żony bohatera. Człowiek zakochany nie myśli rozsądnie, ale dialogi zakochanej pary, zwłaszcza przy pierwszym spotkaniu prowokują pytanie, czy ta kobieta w ogóle myśli. W Nic śmiesznego pierwsze spotkanie Adama z Małgorzatą (Monika Donner-Trelińska) wygląda tak:

Małgorzata: Też tu mieszkasz?

Adam: No, też.

M: Ja też, to fajnie, nie?

A: No wspaniale.

M: Nienawidzę tego miasta.

A: Ja też.

Dialog nie jest porywający po żadnej ze stron i właściwie jedyną różnicą pomiędzy rozmowami z żoną, a wstępną konwersacją z Małgorzatą jest to, że ta druga na wszystko się zgadza, poza tym mniej mówi. Podkreśla się tu przede wszystkim zgodność, a czego zgodność, to już lepiej przemilczeć.

Na pierwszej napotkanej przez Adama domniemanej Małgorzacie (Ewa Grabarczyk) niesamowite wrażenie robi służbowa rozmowa przez telefon, w której Adam udaje maczo:

ADAM: No i co ty w mordę pierdolony babusie, co ty? W chuja lecisz, czy się z własnym kutasem na łby zamieniłeś?

…i dalej w podobnym stylu, aż wreszcie wyszukane pożegnanie: „Trzymaj się ramy, to się nie posramy”, a Małgorzata jest wręcz zachwycona.

Jedyne, czego możemy się z tych sytuacji dowiedzieć, to że na kobiecie idealnej łatwo zrobić wrażenie i że gustuje ona w mężczyznach silnych, nieokrzesanych, a inteligencja jest ostatnim z kryteriów, według których dobiera sobie partnera. I tu pojawia się pewna niezgodność, bo przecież Adam wcale nie jest silny, czyli nie spełnia oczekiwań idealnej partnerki. Wydawałoby się, że kobieta idealna powinna idealnie pasować do wyobrażającego ją sobie mężczyzny, ale w przypadku Adama Miauczyńskiego tak nie jest i być nie może, ponieważ on sam nie wie, kim naprawdę jest i w związku z tym kobietę idealną dopasowuje do własnego ideału męskiego, a nie do siebie. Dlatego właśnie w związku stara się udawać, ukrywać swoje wady i traci idealną kobietę na rzecz kolegi z pracy.

Kobieta idealna 5

Inny problem polega na tym, co by było, gdyby idealna kobieta została. W Dniu Świra okazuje się, że nic, ponieważ Adam mówi, że jednak nie będzie żył z nią długo i szczęśliwie, bo może spotka jeszcze jakąś inną, doskonalszą kobietę i to pomimo prawionych synowi (Michał Koterski) morałów, że prawdziwa miłość i ślub są bardzo ważne. Po prostu bohater podświadomie zdaje sobie sprawę, że jego marzenie jest utopią, że on sam do niego nie dorasta i wobec tego musi ono pozostać marzeniem.

Realizację pragnień pokazuje film Ajlawju, w którym Adam (Cezary Pazura) naprawdę spotyka Małgorzatę, a właściwie Gosię (Katarzyna Figura) i rozpoczyna z nią romans. Niestety inna forma imienia łączy się z niedoskonałością kobiety. Adam, chorobliwy perfekcjonista, ma nieustannie pretensję, że coś jest nie tak, coś zgrzyta i za każdym razem wraca do Łodzi, żeby przezwyciężyć złe wrażenie. Po powrocie do Wrocławia znowu widzi Gosię jako piękną, uśmiechniętą, rozświetloną słońcem kobietę, ale ten efekt nietrudno popsuć, bo a to spóźnienie, a to drażniące dotykanie jakiegoś znajomego, a innym razem znowu picie. Co gorsza Gosia musi właśnie pić, żeby móc spełniać życzenia Adasia i pozbyć się własnych obiekcji, gustów opinii albo po to, żeby wyraźnie powiedzieć Adamowi, czego od niego oczekuje. Związek, chociaż jest namiastką szczęścia, najwyraźniej zmierza w niedobrym kierunku i można się spodziewać, że w najbliższym czasie Gosia zmieni się w niechcianą żonę albo zostanie rzucona, dla uniknięcia tej fatalnej przemiany (tak jak została rzucona Ela z Dnia Świra i Wszyscy jesteśmy Chrystusami).

Kobiety u Koterskiego-03

Wife

It is for Miauczyńskiego prison, and his attitude to marriage illustrates perfectly the internal dialogue in the Life:

MICHAEL Miauczyński (Wojciech Wysocki): Since the wedding I'm thinking about divorce.
MOTHER (Antonina Gordon-Górecka): It's something you got married?

M.M.: I was ashamed to be a bachelor.

It is no wonder that Michael and Adam hates his home, and his wife see as the worst tormentor. Michael blames women for all their problems, which continues to inform her: "What are you surprised that I have a face. I have a face, because I'm tired. I'm tired because I did not dare to sexually be with you "and he sees, or imagines, naked body of his wife (Joanna Sienkiewicz), as something unattractive especially when compared with other women's visions, which are generally mitzvah in the elevator. Actually, we do not know what this unattractiveness is, because the wife is not ugly. The problem lies rather in the fact that it is boring and, like mothers day and crazy We're All Christs, soulless and, worst of all, do not listen to what he says to her husband. But actually, her husband sees her as a projection of his mother's behavior, and therefore prophylactic little to her said that the case did not deprive the possibility of complaining that no one ever listens. Even when his wife repeated word for word what was said, Michael yells that he does not listen, because I do not feel understood. The only moment when the couple talking with a genuine commitment and for being away from home is to slander a neighbor, who is expecting a child. Koterski explains, however, "mimicry," his wife, who adapts to her husband, this is why this special compliance reviews and recovery call #. But we can not interpret the conversation as a genuine agreement, because mimicry is characteristic of animals, not humans and animals are intimidated by stronger species.

Wife 2

Bored wife, stress their common meals in front of TV, which set the rhythm of the day and the movie, but do not retain the selection of the ritual, which took meals at home. Perhaps it is a woman's loss of power, because without the priest's difficult to find a ritual, and his wife in his eyes Miauczyńskiego be suitable for the highest sacrifice to god, but definitely not on the priestess. So the wife still serves as a feeding and zadbywania, but loses his position and therefore also enjoy expire. Seemingly good thing for a man is that he can start for a change to terrorize partner while drinking the soup, instead of humbly subject strofowaniu mother.

Michael looks at his wife in disgust. A woman looks like a Zombie - a face without expression, the approximation usually show it while eating, which makes it looks like a cow chewing grass slowly and blindly. The camera stops on longer on her face, which produces an effect, as if Michael was looking at his wife, wondering how he could marry her. Apparently, the woman almost never takes place in his life, not reprimanded, is not incompatible with it, do it like a normal mother and father, but all of the occupied space is, according to Miauczyńskiego, too much. He wants to divorce, but it seems to him by the end of a good solution. As an explanation for the hero recalls the time, desire to be near his son, or housing problems, but the reasons remain in the marriage appear to be different. He wonders in particular the fact that the careful matching of words by his wife, the way he does it himself Miauczyński. With him is to attempt to define more precisely the reality that is lost, so why being so empty, worthless and uninteresting, which, according to Michael, he is not a partner for the intellectual, is also struggling with the reality, instead of adopting it crudely, without reflection?

Wife 3

Negative characteristics of his wife, according to the thesis in the introduction, is a projection of his own problems, inhibitions, disorientation and inability to find a place and purpose in life. Miauczyński believes his life is unbearable, that he does not work in their roles, to make matters worse is not even sure what exactly is the role and as a result of frustration, disappointment together and spits in his own existence rather than to spit on his wife mirror. Still prefers to live with it and convince yourself that he is ill and close by it would just not come face to face with their own loss. According to Fromm, our culture is the transition state between patriarchy and matriarchy. Battle of the sexes is still pending, it is not known which of them will win. The worst in this state transition is the loss of traditional functions of a man and woman who puts them in a situation of loss - none of the gender does not know what role #. That's why Miauczyński prefers to leave someone in sight, and inadequate deteriorating his life, not just to admit that he did not know who he is and what is the meaning of his life.

The character of the internal life of his wife, however, is deeply tragic, because after all, the woman declares that she loves her husband, and this clearly says that it does not yet mean that it needs to be loved, and it is not. His wife desperately trying to draw attention to himself by talking about assaults exhibitionist and a colleague from work, but it is not the Miauczyński in the least agitated. Every time when a woman has once again rejected, it seems that for a moment dies and her condition "zombizmu" getting worse. Under the influence of these events turns to his wife (Ewa Blaszczyk) with anything funny, which no longer loves her husband and more decisively than he seeks to free itself from the busy her marriage. Finally, in collaboration with her daughter accidentally kills her husband and be free - free not only in terms of marital status, but above all free from being what makes her husband look.

Kobiety u Koterskiego-02

Matka

Matka jest w filmach Koterskiego osobą kochaną i jednocześnie nienawidzoną z całej duszy. Główny problem bohatera polega na tym, że Adaś ciągle jest „synusiem mamusi”, co podkreśla zdrobniała forma imienia. Matka (Agnieszka Wagner) z Nic śmiesznego nie akceptuje synka, bo miał być dziewczynką, ale jednocześnie absolutnie go od siebie uzależnia. Kiedy mały Adaś oddala się w towarzystwie innego chłopca i dziewczynki, matka biegnie za nim i rozpaczliwie woła: „Adasiu! Chciałeś uciec od mamusi, Adasiu? Dokąd ty chciałeś iść, Adasiu? Przecież byś się zatęsknił, zapłakał.” Wszystko to wydaje się naturalnym odruchem kobiety, która troszczy się swoje dziecko, ale w kontekście dorosłego życia Miauczyńskiego scena ma symboliczną, złowieszczą wymowę, tym bardziej, że oderwany od towarzystwa Adaś widzi, jak dziewczynka z niego drwi i odchodzi za rękę z drugim chłopcem.

Matka pełni w życiu Miauczyńskiego rolę boginii Tiamat z babilońskiego mitu. Jest to boginii najwyżej stojąca w hierarchii (zamiast męskiego Zeusa, czy Boga Stwórcy), co jest przejawem panowania kobiet, w przeciwieństwie do patriarchalnego świata Biblii. Synowie pokonują w końcu Tiamat i w ten sposób system matriarchalny zostaje zastąpiony przez patriarchat#. Adaś nie potrafi pokonać matki i całe życie pozostaje pod jej wpływem, co rodzi frustracje i nienawiść do rodzicielki, która zdaje się posiadać same wady.

Matka 2

W Dniu Świra główną cechą matki (Janina Traczykówna) jest niemożliwość porozumienia się z nią i to nie ze względu na różnicę pokoleń i doświadczeń, ale prawie ze względu na różnicę gatunków. Matka jest mało człowiecza, wyrzuca z siebie gotowe formułki jak osoba bez duszy, jest w stanie jedynie karmić syna zupą pomidorową i pouczać go tymi samymi nudnymi frazesami dotyczącymi górnego światła czy skrobania zimnego masła. Może takie nauki nie byłyby tak nieczłowiecze, gdyby nie fakt, że matka powtarza je od trzydziestu lat bez względu na niechęć syna do górnego światła oraz wzorowe skrobanie przez niego masła. Staruszka ciągle powtarza to samo, tępo patrząc przed siebie i nie bacząc na powód wizyty – Adaś przecież właśnie próbuje się zwierzyć ze swoich problemów, rozpoczynając od relacji z pracy, w której przerwał lekcję, bo nie potrafił znieść obojętności klasy wobec Sonetów Krymskich. W normalnych stosunkach międzyludzkich taka opowieść stałaby się najprawdopodobniej wstępem do szczerej rozmowy o targających Adasiem wątpliwościach, problemach, poczuciu bezsensu i frustracji, ale w relacji z „zupopomidorowym potworem” bez duszy cała rozmowa kończy się na kilku stwierdzeniach, że „Przecież ty lubisz swoją pracę” i „Następnym razem dokończysz lekcję”, które nie wychodzą poza powierzchowną warstwę problemu i niczego nie rozwiązują, a później cała rozmowa, zamiast przenieść się w kierunku przyczyn zdarzenia i uczuć, kieruje się dokładnie w odwrotnym kierunku – na jedzenie i odpoczynek, tak jakby talerz zupy był w stanie rozwiązać egzystencjalne problemy człowieka. Kadr skomponowany jest w ten sposób, że rozmówcy siedzą po przeciwnych stronach bardzo długiego stołu, między nimi stoją dwa wolne krzesła po każdej stronie a oni pozostają w oddaleniu fizycznym i mentalnym. Kiedy oglądamy matkę oczami Adasia, nie ma mowy o stosowaniu zbliżenia – kobieta pokazywana jest na końcu stołu, co podkreśla dystans, bo fizyczna bariera między matką a synem nigdy nie znika z pola widzenia kamery.

Dzięki tej rozmowie wszystko staje się jasne: nie ma szans na głębokie porozumienie, bo matka jest istotą z poziomu oralnego. Całe jej życie polega na karmieniu rodziny i niczego innego nie można się po niej spodziewać, bo to trochę tak jakby oczekiwać, że kura zacznie szczekać. Miauczyński zresztą ma pretensję do matki, ale wie, że nie może już jej sądzić, bo jego zdaniem to jak sądzić teraz Pinocheta. Oznacza to, że kobieta jest już zbyt leciwa, żeby potępiać ją za brak porozumienia przez całe życie, ale jednocześnie stwierdzenie to zawiera nutkę pogardy – matka jest kimś, kogo w ogóle nie da się sądzić, bo zrozumienie nigdy nie było możliwe.

Matka 3

Poza nieobecnością w tej istocie wyższego poziomu odpowiedzialnego za refleksje, przeżycia i wątpliwości taka redukcja matki ma również zupełnie inne konsekwencje. Kobieta dba o podstawy egzystencji swoich bliskich i w ten sposób zdobywa nad nimi niepodzielną władzę (tu odnajdujemy znowu boginię Tiamat). Z jednej strony jest istotą niższą, bo pozornie nieposiadającą duszy, ale z drugiej strony, jako reprezentantka ciała, jego biologicznych potrzeb i słabości wygrywa nad wszelkimi wyższymi uczuciami. Wszyscy jesteśmy Chrystusami pokazuje, że matka (Agnieszka Grochowska), nie tylko rządzi w domu, ale po prostu jest domem. Ojciec zachowuje pozory władzy, ale są to tylko insygnia, bez realnych prerogatyw. Mówiąc wprost, może podnieść głos, może na własny rachunek zrobić coś głupiego, ale matka zawsze jest na straży domowego ogniska – patrzy z okna na męża wracającego do domu slalomem, chroni synka przed piciem wódki, którą ojciec bezmyślnie pozwala mu degustować, a później znowu jest domem, schronieniem dla dorosłego syna, którego nikt już nie chce i nikt, oprócz niej, nie jest w stanie znieść. Nawiasem mówiąc, jedyne sceny, w których matka pojawia się bez kontekstu stołu i posiłku domowego, to wydarzenia będące konsekwencją alkoholizmu Miauczyńskiego. Raz Matka biegnie ulicą, żeby ratować syna chwiejącego się na środku drogi wśród samochodów, a innym razem leży w szpitalu i cierpi dużo gorzej niż by naprawdę musiała, dlatego że syn pił z kolegami, zamiast wrócić do domu i jej pomóc. Jednym słowem pijaństwo syna wyrywa matkę z jej naturalnego środowiska i nie pozwala jej pełnić funkcji przypisanych jej od wielu lat, a matce w ogóle przypisanych od wieków. Alkohol właściwie ją detronizuje, bo w domu zaczyna teraz rządzić butelka, a rytualność domowego ogniska przenosi się na barkę Jutrzenka i zamiast rozwijać się wokół obiadu, koncentruje się na kolejnych kuflach piwa czy kieliszkach mocniejszego trunku. Kobieta traci władzę i funkcję kapłanki, ale wciąż instynktownie stara się dbać o syna. Nie wie jednak jak należałoby się o niego zatroszczyć w warunkach jego częściowej niepoczytalności i w rezultacie jej starania obracają się przeciwko Miauczyńskiemu – dzięki matce ma on po prostu idealne warunki do picia.

Matka 4

Zanim jednak nastąpi detronizacja matki z jej tronu w królestwie domowym pokazane jest jak rządzi ona despotycznie swoim dorosłym synem. Wyznaczone przez nią posiłki stanowią nieprzekraczalne punkty dnia, a pytanie, „Na którą chcesz obiad?” (Ajlawju) jest tak samo pozorne, jak pytanie „Co się stało?” (Dzień Świra), kiedy Adaś w przychodzi odwiedzić matkę. Widomo, że matka wcale nie jest zainteresowana tym, co się stało, a obiad będzie na tę godzinę, którą ona wyznaczy. Poza tym pruderyjnie podkreśla swoją suwerenność, mówiąc, że ona też chce wyjść, a nie siedzieć cały czas przy garach. W rzeczywistości to ona sama, jak typowa Matka Polka tworzy świat, w którym ona opiekuje się domownikami, dba o dom, gotuje i rządzi.

Jak ważną osobą jest Matka, pokazują sceny, w których Gosia (Katarzyna Figura) wchodzi na czworakach po schodach do pokoju Adasia, chociaż oboje są już w pełni dorośli i z nikim niezwiązani. Jak zauważa Mazierska: „Ponieważ matka nigdy nie ma do syna pretensji o ‘złe prowadzenie się’, ani mu go nie zabrania, rodzi się podejrzenie, że to nie matka Miauczyńskiego jest pruderyjna i zazdrosna o syna, ale on przypisuje jej te cechy, by móc ją o nie oskarżać, a siebie oczyszczać z winy”#. Nie można jednak zapomnieć o dzieciństwie Adasia (Nic śmiesznego), kiedy matka nie akceptowała jego płci, związanego z nią stroju i zachowań i starała się go zatrzymać całkowicie dla siebie. Wydaje się, że to raczej sytuacja w domu rodzinnym i związek z matką w czasie dzieciństwa, a nie jakiś konkretny konflikt czy reprymenda z życia dorosłego mają wpływ na to, że wszelkie związki Adama nie przekraczają progu domu rodzinnego. Wszystko musi pozostać w świecie zewnętrznym, bo dom, to matka, która nie akceptuje konkurencji, a jeżeli nawet nowym domem staje się żona, to w każdym razie dwa domy Miauczyńskiego muszą pozostać oddzielone od siebie grubym murem i przemieszczać się między nimi może jedynie on sam, przy czym dom matki jest jednak zawsze bardziej stały, pierwotny i właśnie tam można się schronić w razie osiągnięcia kompletnego dna. Zwłaszcza w kontekście Domu wariatów nie wydają się słuszne podejrzenia, że wrogość matki do innych kobiet syna jest czystym urojeniem. Wyraźnie widać, że po wejściu Wandy (Anna Nehrebecka), żony Gigiego (Leszek Teleszyński) śmiechy ustają, sytuacja robi się niezręczna, chociaż wcześniej Matka z Ojcem (Bohdana Majda, Tadeusz Łomnicki) zaśmiewali się serdecznie z głupiego żartu syna. Jak uciążliwe mogą się stać tak chłodne stosunki domowe, widać w scenie, w której Wanda zaciekle kłóci się z matką i rzuca nią różnymi przedmiotami, zaraz po próbie popełnienia samobójstwa. Matka zwleka nawet z wezwaniem karetki pogotowia i nie wydaje się ani trochę poruszona próbą samobójczą synowej. Widać, że w małżeństwie Gigiego widzi wady tylko jednej strony („No i co on się z nią ma”) i bardzo surowo ocenia Wandę, idealizując jednocześnie własne dziecko.

Matka 5

Władczość matki jest szczególni wyeksponowana w Domu wariatów, ponieważ wizyta syna stwarza jej idealną okazję, żeby podkreślić swoją pozycję w obecności większego niż zwykle audytorium#. Na co dzień rządzenie objawia się pewnie głównie wyznaczaniem pory posiłków, dopilnowywaniem ich rytualności, docinkami, przestawianiem przedmiotów (w czym oboje małżonkowie się lubują), ale dzięki pojawieniu się słuchacza, matka może jeszcze upokarzać męża, udowadniając mu brak kompetencji, wyśmiewając pomyłki. W tym czasie kobieta jest jeszcze bardzo energiczna, nieustannie krząta się po domu i rozkazuje, komentuje, wygłasza swoje zasady i zawsze pokazywana jest jak upiór-dyktator: ostry ton głosu, ograniczona mimika, martwy wzrok – tak przynajmniej widzi ją Adam.

Później jednak pokazuje się inna strona Matki Polki – bezgraniczne poświęcenie dla skutkujące żałosnym stanem garderoby, która wygląda z szafy, jak wyrzut sumienia zapijającego się na śmierć Adama (Wszyscy jesteśmy Chrystusami). Kto wie, czy nie to właśnie jest kwintesencją matki, która od początku życia Adama stanowiła dla niego problem, której nienawidził, z którą nie potrafił się porozumieć i w związku z tym nie traktował jej jako człowieka. Matka Polka, nawet z elementami władczej boginii Tiamat, nawet zwalczająca inne kobiety syna, nawet przedstawiona jak rzecz, pozostaje jednak Matką Polką, czyli kobietą dbającą, karmiąca i poświęcającą się bezgranicznie.